wtorek, 5 marca 2019

Krzysztof Jackowski nie przepowiedział katastrofy pod Smoleńskiem

Krzysztof Jackowski - bodajże najsłynniejszy polski "jasnowidz" - uwielbia się wypowiadać na temat swoich sukcesów i ocenia skuteczność swoich przepowiedni na "80%". Będąc tak niesamowicie dokładnym w swoich wizjach i nie pozostawiając żadnego pola na ich interpretację to byłby rzeczywiście sukces. Niestety, jest precyzyjny niczym mężczyźni celujący w pisuar bez pomocy nalepionej na niego naklejki muchy. Zbadajmy zatem jeden z takich sukcesów. Na niedostępnym już nagraniu wywiadu Krzysztof Jackowski stwierdził, że przepowiedział katastrofę pod Smoleńskiem.

W zależności od cytowanego źródła pan Jackowski przywołuje na dowód przepowiedni smoleńskiej swoje dwie wypowiedz sprzed tej tragicznej katastrofy. Pierwsza, dosyć dokładana, to jego przepowiednia na rok 2009. Jest to rok, w którym nie wydarzyła się katastrofa smoleńska. Wtedy pan Jackowski powiedział:

– Wyczuwam, bardzo wyraźnie, możliwość potężnego konfliktu zbrojnego – te słowa jasnowidza brzmią złowrogo. – To będzie Azja albo Bliski Wschód. Konflikt może nastąpić w ciągu 8–9 miesięcy. – Wojna może być wywołana celowo przez państwo lub państwa, które nie wezmą w niej udziału, a nawet w którymś momencie będą starały się być rozjemcą. Z konfliktem, nie wiem czemu, kojarzą mi się samoloty pasażerskie. Dwa lub trzy są w powietrzu – tak Jackowski relacjonuje obrazy z wizji. – Nie umiem uzasadnić tego uczucia, ale wiem, że to będzie coś ważnego – dodaje. Nie będzie to wojna światowa i, na szczęście, nie dotknie Polski. Ale zasieje niepokój. – Ludzie będą się zastanawiali: Boże kochany, a co będzie jutro? Czy jutro u nas będzie jeszcze spokojnie? – opowiada jasnowidz.


Wyciągając z tej wypowiedzi istotne fakty:
  • wydarzy się katastrofa w powietrzu, w której wezmą udział co najmniej dwa samoloty
  • nie dotknie to Polski
  • wywoła to potężny konflikt zbrojny
  • wydarzy się to w Azji albo na Bliskim Wchodzie
  • wydarzy się to w pierwszych 9 miesiącach 2009 roku
Jest to pewnego rodzaju sukces wróżebny, bo żadnego z tych pięciu punktów nie można odnieść do katastrofy z 2010 roku. Ta przepowiednia nawet nie jest specjalnie nieprecyzyjna - po prostu nie ma nic wspólnego z tym co się wydarzyło pod Smoleńskiem.

Drugą przywoływaną wypowiedzią jest rozmowa, którą pan Jackowski przeprowadził z Andrzejem Lepperem przed wyborami prezydenckimi zaplanowanymi na jesień 2010 roku. Według własnej relacji jasnowidza wyglądało to tak:
Jasnowidz miał odpowiedzieć następująco: Ale przecież, Donald Tusk jeszcze nie zdecydował się kandydować na stanowisko prezydenta Polski. Lepper miał mnie wtedy zapewniać, że Tusk na pewno będzie kandydował. Więc Lepper wyjął notes, bo on chyba nie umiał się posługiwać komórką czy komputerem i czeka by zapisywać co mu powiem. No to ja się skupiam i mówię. Ja nie widzę Tuska by się w to angażował. Ja myślę, że Pan Tusk nie pójdzie w konkury z Panem Kaczyńskim.
– No to Kaczyński będzie prezydentem, jak nie ma mieć konkurencji w postaci Tuska – odparł Lepper. – Skupiłem się jeszcze raz na temat Lecha Kaczyńskiego i nagle widzę łoże w sejmie, wokół niego stoją posłowie a w łożu śpi Kaczyński! On nie będzie prezydentem! – mówi pobudzony jasnowidz z Człuchowa.
Czyli całość przepowiedni, znowu, sprowadza się do następujących dwóch faktów:

  • Lech Kaczyński śpi na łożu w Sejmie
  • Tusk na pewno nie będzie kandydował w wyborach
No to zacznijmy od pierwszego. Okazuje się, że w internecie krążą różne wersje tego co pan Jackowski naprawdę powiedział. Według innej wersji było to: Na pewno nie Kaczyński. Lecha Kaczyńskiego nie ma. Nie wiem dlaczego. On śpi. Nie ma mowy ani o Sejmie ani o stojących wokół posłach, ani o żadnym "łożu." Czyli tak naprawdę Lech Kaczyński miał spać. To słowo można zinterpretować na wiele bardzo różnych sposobów. Nawet zakładając tę bogatszą wersję wypowiedzi nie ma pewności czy chodziło o śmierć czy nie, prawda?

Na szczęście z pomocą przychodzą inne wypowiedzi pana Jackowskiego z tego okresu. W przepowiedni na 2010 rok dla Super Expressu pan Jackowski powiedział:
Dlatego wybory prezydenckie może wygrać nie Tusk, nie Kaczyński, ale jakiś trzeci - niezależny kandydat! - Kaczyński na pewno będzie miał trzecie miejsce. Pierwsze albo Tusk, albo - co oceniam jako bardzo prawdopodobne - trzeci, niezależny kandydat, którego nazwisko poznamy jeszcze wiosną.
Tutaj pan Jackowski uważał, że Kaczyński na pewno będzie miał trzecie miejsce, a wybory wygra niezależny kandydat. Wybory prezydenckie w 2010 roku wygrał Bronisław Komorowski, który nie był kandydatem "niezależnym." Co więcej pan Jackowski powiedział również:
Pojawią się dwie nowe postacie, które na tym skorzystają. Jeden to siwy mężczyzna, drugą może być kobieta, stanowiąca jakąś alternatywę dla PO. 
O ile Bronisław Komorowski mógł być zaklasyfikowany jako "siwy mężczyzna" to żadna kobieta nie brała udziału w wyborach prezydenckich w 2010 roku.

Dlaczego zatem o Jackowskim i Smoleńsku piszę z takim opóźnieniem? Bo katastrofa pod Smoleńskiem to ulubiony temat pana Jackowskiego. Przez lata powiedział o niej bardzo wiele. Podam kilka przykładów, chronologicznie. Zacznijmy od 2014:
To był zamach nawigacyjny. Mogło być coś w samolocie zrobione i samolot wskazywał złe pomiary
W 2016 już były zgrzyty na zewnątrz zamiast złych pomiarów:
Usiadłem do tej wizji i zobaczyłem coś takiego: siedzi facet, a pół przysypia, jest spokój, cisza w samolocie. Jest oparty o siedzenie i lekko przysypia, trzymając w ręku jakieś kartki. I raptem usłyszał jakiś zgrzyt, nagle jakiś zgrzyt i koniec. Nic się więcej nie działo. To stało się błyskawicznie, zgrzyt i koniec - powiedział Jackowski.
Także jak widać pan Jackowski podpisuje się pod teorią o zamachu, albo stanu albo nawigacyjnym. Widać, że - podobnie jak przy wcześniejszych przepowiedniach - jest bardzo spójny. No ale gdyby był spójny to pewnie nie byłby jasnowidzem. Takim na 80%.

1 komentarz:

  1. Katastrofy może nie przewidział, ale wojnę światową przewidywał tyle razy, że może kiedyś w końcu trafi.

    OdpowiedzUsuń